Brązowe AMŚ w futsalu

Doskonale spisały się nasze drużyny podczas Akademickich Mistrzostw Świata w futsalu, które odbywały się w Warszawie i Pruszkowie. Obie nasze ekipy wygrały  mecze o brązowe medale. – Kiedy wybrzmiała ostatnia syrena, aż przeszły mnie ciarki. Jesteśmy trzecie na świecie – cieszy się Zuzanna Maronde, jedna z naszych zawodniczek.

Akademickie Mistrzostwa Świata były naprawdę wymagającym turniejem, bowiem terminarz był napięty, a każda z ekip chciała zaprezentować się jak najlepiej. Nie inaczej było w przypadku Akademickiej Reprezentacji Polski. Nasze panie rozpoczęły od porażki z Portugalią (1:2), ale potem pokonały w grupie ekipy Stanów Zjednoczonych (6:1), Kostaryki (3:1) i Tajwanu (3:1). W półfinale trafiły na późniejsze triumfatorki z Brazylii, przegrywając 0:4. Panowie grupę przeszli bez porażki, wygrywając z Cyprem (5:2), Czechami (2:1) i Kostaryką (6:0). W ćwierćfinale rozbili Arabię Saudyjską (6:2), ale w półfinale sami doznali srogiej porażki z Brazylią (1:6). Obydwu naszym zespołom pozostały więc mecze o brąz.

Jako pierwsze na boisko wybiegły biało-czerwone futsalistki. Do tej pory bolączką Polek było słabe wejście w mecz, jednak w spotkaniu z Niemkami wiedziały, że od początku do końca muszą zachować koncentrację. Wszystko po to, by wywalczyć medal przed własną publicznością. I faktycznie, zespół prowadzony przez trenera Wojciecha Weissa grał naprawdę skupiony, a to przełożyło się na bramkę. W dziewiątej minucie na listę strzelczyń wpisała się Weronika Górecka, a do przerwy więcej trafień nie mieliśmy.

Jednobramkowa zaliczka to niewiele, dlatego Akademicka Reprezentacja Polski chciała podwyższyć prowadzenie. I sztuka ta udała się Mai Fal, a biało-czerwone od 35 minuty wygrywały już 2:0. Co więcej, nie oddały już wyniku do końca spotkania i wywalczyły brązowy medal Akademickich Mistrzostw Świata!

– Najważniejsze, że dopisałyśmy do swojego dorobku zwycięstwo. To nie był łatwy mecz, bo Niemki postawiły nam trudne warunki. Kluczowa okazała się pierwsza bramka, która otworzyła spotkanie. Dała nam dużo pewności siebie i dodatkowo podbudowała cały zespół – mówi jej autorka, czyli Weronika Górecka. – Teraz możemy już cieszyć się z brązowych medali. Oczywiście marzyłyśmy o grze o złoto, ale brąz na takiej imprezie to również ogromny sukces. Przed turniejem nie byliśmy pewne, że zajdziemy tak daleko, ale od początku walczyłyśmy o coś więcej niż tylko wyjście z grupy. Chcieliśmy rywalizować z najlepszymi i walczyć o medale. To się udało, dlatego jesteśmy z siebie naprawdę dumne – dodaje.

Również Zuzanna Maronde podkreśla, że trzecie miejsce w Akademickich Mistrzostwach Świata to niesamowite uczucie. – Kiedy wybrzmiała ostatnia syrena, aż przeszły mnie ciarki. Czekałyśmy na ten moment przez cały turniej i ogromnie się cieszymy, że zakończył się właśnie w taki sposób. Od początku miałyśmy ten mecz pod kontrolą, co bardzo nas cieszy. Wyszłyśmy na boisko z pełną determinacją, zrealizowałyśmy założenia i pokazałyśmy, że potrafimy odpowiednio zareagować po porażce w półfinale. Nie rozpamiętywałyśmy tego, co się wydarzyło dzień wcześniej. Gdy tylko skończył się półfinał, skupiłyśmy się na kolejnym meczu i na tym, co jeszcze możemy osiągnąć. To była właściwa decyzja. Powtórzyłyśmy sukces sprzed czterech lat i ponownie zdobyłyśmy brązowy medal – mówi.

Większość brązowych medalistek oczywiście została w Pruszkowie, by wspierać męską reprezentację, która o swój medal AMŚ grała z Czechami. Nasi zawodnicy wiedzieli, czego się spodziewać, bowiem z naszymi południowymi sąsiadami grali już w fazie grupowej. Mecz o stawkę to jednak zupełnie inne rozdanie i widać to było na boisku. Przez całe spotkanie było dużo siłowej gry, ale brakowało najważniejszego, czyli bramek. I faktycznie, w regulaminowym czasie mieliśmy 0:0, a to oznaczało, że o losach brązowego medalu zadecydują rzuty karne. Co ciekawe, to Czesi w nich prowadzili, ale spudłowali, a Bartłomiej Twarkowski zdobył decydujące trafienie na 5:4!

– Wiedzieliśmy, że Czechy to wymagający rywal, bo mieliśmy już okazję zmierzyć się z nimi w fazie grupowej. Uważam jednak, że z perspektywy całego spotkania byliśmy lepszym zespołem. To my prowadziliśmy grę i stwarzaliśmy więcej sytuacji, choć momentami można było odnieść wrażenie, że bramka rywali jest zaczarowana. O zwycięstwie zadecydowały rzuty karne. Jedni mówią, że to loteria, inni, że decydują umiejętności. Na pewno ogromnie pomógł nam Paweł, który świetnie spisał się w bramce. My również wykonywaliśmy swoje jedenastki bardzo dobrze. Był moment zawahania, ale potrafiliśmy go przezwyciężyć i ostatecznie wygraliśmy. Teraz możemy już cieszyć się z brązowego medalu. To dla nas ogromny sukces i wielka nagroda za cały turniej – mówi Twarkowski.

Trener Piotr Wysoczański zwraca uwagę, że było to bardzo emocjonujące spotkanie i spodziewał się, że o zwycięstwie może zadecydować nawet jedna bramka. – Mimo że mieliśmy optyczną przewagę i częściej prowadziliśmy grę, futsal jest specyficzną dyscypliną, bo jedna akcja może przesądzić o wyniku. Ostatecznie w regulaminowym czasie gry żadna nie padła – mówi szkoleniowiec. – Na szczęście nie straciliśmy gola, choć z drugiej strony sami również nie potrafiliśmy zdobyć bramki. O wszystkim zdecydowały więc rzuty karne, które po raz kolejny ułożyły się po naszej myśli – dodaje.

Ostatecznie Akademicka Reprezentacja Polski kończy turniej z dwoma brązowymi medalami, co jest bardzo dużym sukcesem. – Chłopcy naprawdę dźwignęli ten ciężar. Zostawili na boisku serce, realizowali założenia i wykonywali wszystko, o czym rozmawialiśmy przed meczem. To przede wszystkim ich sukces. Jednocześnie przez cały turniej tworzyliśmy jeden wielki zespół razem z reprezentacją kobiet. Wspieraliśmy się nawzajem i wszyscy wspólnie dążyliśmy do tego, żeby osiągnąć ten sukces – kończy Wysoczański.

Złote medale zdobyły reprezentacje Brazylii, które w finałach pokonały ekipy Portugalii (panie 3:0, panowie 8:5).

Organizację mistrzostw wsparły m.in. Ministerstwo Sportu i Turystyki, Miasto Stołeczne Warszawa, Samorząd Województwa Mazowieckiego oraz LOTTO. Akademicką Reprezentację Polski wspiera PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.